„Wielka woda” o powodzi we Wrocławiu światowym hitem w rankingu Netflixa

0
52
views
"Wielka woda" - serial który opowiada o powodzi z 1997 roku. Zdjęcie: Facebook

Polski serial „Wielka woda” ogromnym hitem Netflixa. Tydzień od debiutu na platformie streamingowej serial o powodzi Tysiąclecia we Wrocławiu obejrzano już w 10 mln gospodarstw na całym świecie!

Serial „Wielka woda” na liście przebojów Netflixa pojawił się 5 października. W Polsce, co jest zrozumiałe, od razu znalazł się na pierwszym miejscu. Jednak, że serial ten będzie tak chętnie oglądamy poza naszym krajem, jest naprawdę miłym zaskoczeniem.

Serial bardzo wysokie pozycje oglądalności osiągnął także w krajach Ameryki Południowej, gdzie liczba użytkowników największej platformy streamingowej jest bardzo duża, a także na najważniejszym rynku w Stanach Zjednoczonych.

Polski sześcioodcinkowy serial o powodzi Tysiąclecia zasłużył sobie na tę sławę. Historia opowiedziana jest fantastycznie, a zdjęcia wieńczą dzieło.

Czytaj: Naukowcy z Wrocławia znaleźli sposób na szybsze wykrycie nowotworów

Polski serial katastroficzny hitem Netflixa

Wirtualna Polska ogłosiła, że wg. Netflixa, polski serial „Wielka woda” tylko w pierwszym tygodniu dostępności na platformie był oglądany przez 45,8 mln godzin. Tym samym serial trafił do rankingu jako trzeci pod względem popularności wśród filmów nieanglojęzycznych. Lepsze wyniki osiągnął jedynie amerykański super przebój „Dahmer – Potwór: Historia Jeffreya Dahmera” oraz niemiecka „Cesarzowa Sisi”. Jednak są to tytuły, które wyświetlane są od dłuższego czasu.

Ciekawostką jest, że seriale swoją największą popularność osiągają w drugim lub trzecim tygodniu wyświetlania. W związku z tym serial „Wielka woda” na pewno jeszcze poprawi swój rezultat.

Polski serial na zagranicznych portalach zbiera najczęściej bardzo dobre recenzje. Zarówno od krytyków, jak i widzów.

Joel Keller z „Decider” napisał: „Serial ma ciekawą fabułę, która opisuje decyzje i błędy, które popełniono w trakcie dramatycznych wydarzeń z 1997 r. Nie jest to jednak jedynie katastroficzna produkcja o wielkiej powodzi, która dotknęła mieszkańców Wrocławia. Wprowadzenie ciekawych fikcyjnych postaci sprawiło, że „Wielka Woda” nie jest jedynie suchą opowieścią o ludziach, którzy przeglądają mapy, mierzą prędkość przepływu wody i prowadzą bohaterską walkę z żywiołem. Fikcyjna struktura historii w gruncie rzeczy zwiększa szacunek do prawdziwych ludzi uczestniczących w tych wydarzeniach”.

W niektórych recenzjach widzowie serial „Wielka woda” porównują nawet do słynnego miniserialu HBO „Czarnobyl”. „Bardzo podobny klimat. Stan zagrożenia i napięcia przed zbliżającą się katastrofą. Z jednej strony niekompetencja osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, z drugiej bohaterstwo zwykłych ludzi” – takie komentarze to zdecydowanie duże wyróżnienie dla polskiej produkcji.

Czytaj: Firma z Wielkopolski wprowadziła czterodniowy tydzień pracy!

Premiera sześcioodcinkowego serialu, przedstawiającego wielką powódź z 1997 roku, odbyła się 5 października.

Twórcami scenariusza są Kasper Bajon i Kinga Krzemińska. Obraz wyreżyserowali Jan Holoubek i Bartłomiej Ignaciuk.

Scenarzystka i pomysłodawczyni serialu, Anna Kępińska, powiedziała Polskiej Agencji Prasowej, że powódź Tysiąclecia była dla niej ważnym osobistym wydarzeniem. Sama pochodzi z Wrocławia, ale w 1997 roku była już studentką i mieszkała w Krakowie. W lipcu 1997 przyjechała na wakacje do domu i tam zastała ją powód.

—  Pomysł „Wielkiej wody” skrystalizował się, kiedy zobaczyłam „Czarnobyl”, który absolutnie mnie zachwycił — powiedziała Kępińska.

Do niewiedzy na temat skutków klęski, doszła biurokracja, z którą zderza się główna bohaterka. I właśnie to, a nie sama powódź stanowi główną fabułę serialu.

—  Powódź jest dla mnie bardzo ciekawym tłem, ale jednak najważniejsza jest historia tych ludzi — wyjaśnił reżyser obrazu.

Świetnie oddany klimat

Akcja filmu toczy się pod koniec lat 90. Internauci zwrócili uwagę na świetnie oddany klimat tamtych lat. Pochwalili także elementy scenografii, jak nyski, żuki czy polonezy, którymi posługują się służby.

Jednak najtrudniejsze wg. twórców było oddanie wrażenia wielkiej wody. Bo jak mówią, łatwo jest napisać, że woda zalewa ulicę, znacznie trudniej pokazać to na zdjęciach filmowych.

Dlatego realizatorzy podczas produkcji sięgali po wiele środków wyrazu. Budowali baseny w budynkach, ale tak, żeby nie obciążać stropów. Musiały być dobrze przygotowane i szczelne. Były robione makiety, kamienice stawiano w basenach. Część scenografii powstawała jednak jedynie komputerowo.

— U nas się rzadko zdarza tak duża scenografia — powiedział aktor Tomasz Schuchardt.

Agnieszka Żulewska w materiale przygotowanym z planu filmowego podkreśliła, że codziennie jest pod wrażeniem scenografii.

—  To produkcja, która rzeczywiście robi wrażenie swoim rozmachem — podsumował Wojciech Muzal.